Adrian Wielki Zieliński. Niech żyje Mistrz!!!

Wczorajszy mecz i to, jak sobie poradzą nasi z Irlandczykami, przyćmiło wszystko inne, co w polskim sporcie aktualnie się dzieje. Mnie też to czekanie na wygraną białoczerwonych zgubiło. Teraz już wiem, że bezsensownie i głupio. A że nie mogłem depresyjnie zakończyć dnia, postanowiłem szukać bohatera. I znałazłem!

Adrian Zieliński. Mój dzisiejszy bohater i prawdziwy Mistrz! Facet z charakterem i jajami!!!
Zaryzykował przed igrzyskami i mimo wszechobecnej krytyki zrealizował swój własny program treningowy. Zrobił to skutecznie. Zdobył olimpijskie złoto. Piękne to było!

Teraz, po raz kolejny stał się Mistrzem!
Mistrzem Wielkiego Serca. Dla Mroczy. Dla Tarpana, w którym wyrastał. Dla młodych sportowców z rodzimego klubu, którzy chcieliby też osiągnąć sukcesy. Może nawet na miarę takich, jakie osiągnął ich starszy kolega.

W obliczu niezrealizowanych obietnic lokalnych władz Mroczy, a potem obojętności oraz decyzji skutkujących brakiem dotacji na działalność klubu, Adrian postanowił się zrzec swojego stypendium i co miesiąc przekazywać premię w wysokości 2,5 tysiąca złotych na wsparcie klubu i młodych sztangistów Tarpana.

Piękny jest ten gest Mistrza. A z drugiej strony zadziwiająca bezduszność i głupota rządzących Mroczą.

Mając taką perłę chyba zabrakło im jaj, żeby zawalczyć u ministry Muchy o 30 tysięcy złotych rocznej dotacji na klub, który wychował złotego olimpijczyka. A może ważniejszą inwestycją stała się budowa Orlika i chęć przypodobania tym na górze, którzy lubią kopać w piłkę?

Kopanie w piłkę jest fajne. Widowiskowe i medialne. Ale wyciskanie ciężarów nie mniej.
A jeśli w tym wyciskaniu ktoś odnosi sukces - taki spektakularny sukces, to chyba powinno się w to wyciskanie zainwestować marne 30 tysięcy złotych???

Po co?
Chociażby po to, żeby nasz Złoty Mistrz Adrian nie musiał tak puentować postawy polityków: - Mistrzostwo olimpijskie to dla nich za mało. Mistrzostwo galaktyki, wszechświata? Nie mam pojęcia, co musiałbym jeszcze osiągnąć, żeby docenili tą ciężką pracę.

Sama prawda. Tym bardziej przekonywująca, bo przecież nie powiedział tego jakiś znany słaby piłkarz umiejący tylko dobrze kopać za pieniądze w zagranicznym klubie, lecz olimpijczyk, który jako pierwszy od czterdziestu lat zdobył w podnoszeniu ciężarów złoto dla Polski!!!

I to jemu szacun się należy! Za olimpijskie złoto, za serce i wspaniały gest!
I niech wstydzą się ci, którym kopanie piłki w wykonaniu zmanierowananych i słabych przyćmiło wszystko inne.
Wszystko wartościowsze, prawdziwsze i piękniejsze!!!
Trwa ładowanie komentarzy...